Dzień Japonii w Sosnowcu – relacja

W dniu 19.04.2017 wykładowcy i studenci specjalności japońskiej z Instytutu Języka Angielskiego UŚ zorganizowali doroczne już wydarzenie – dzień Japonii. Impreza ta ma na celu przybliżyć młodzieży licealnej specyfikę naszych studiów i zachęcić do studiowania na kierunku: anglistyka, specjalność tłumaczeniowa z językiem japońskim.

Warto podkreślić, że filologia angielska na Uniwersytecie Śląskim jest drugą co do wyników anglistyką w kraju. Zaś jej połączenie z drugim językiem wykładowym do wyboru spośród szerokiej puli języków orientalnych jest już ewenementem. Jeśli chodzi o specjalność japońską, te innowacyjne studia prowadzone są już piąty rok.

Dzień Japonii otworzył dyrektor Instytutu Języka Angielskiego, prof. Adam Wojtaszek.

Otwarcie Dnia Japonii przez prof. Adama Wojtaszka

Podczas gdy w holu na parterze studenci prezentowali rozmaite aspekty kultury japońskiej, od origami poczynając, aż po naukę gry w japońskie szachy shogi, czy nawet w go, w tym samym czasie w sali na piętrze odbywały się prezentacje i wykłady m.in. o żartach językowych dajare, o kanji, o elementach shintoistycznych w najnowszym, niezwykle popularnym anime Kimi no na wa, wreszcie o starożytnych opowieściach japońskich (monogatari), które obecnie traktowane są jak legendy, baśnie. Dużym zainteresowaniem cieszyły się pokazy: ubierania yukaty, czy ceremonii herbacianej.

Przygotowania w holu na parterze
Demonstracja ubierania yukaty

W przyszłym roku liczymy na szerszy udział młodzieży, jak również fanów Japonii.

Zobacz krótką fotorelację z tego wydarzenia:

Zobacz również więcej zdjęć z imprezy na Instagramie:

 

#japan #day #sosnowiec #yukata Japan Day in Sosnowiec – yukata wearing demonstration

Krzysztof Wojciech Olszewskiさん(@kwolsz1971)がシェアした投稿 –

#japan #culture #sosnowiec #poland #UŚ #japanday #cosplay #anime #kaonashi #spiritedaway Japan Day in Sosnowiec – Kaonashi again 🙂

Krzysztof Wojciech Olszewskiさん(@kwolsz1971)がシェアした投稿 –

#japan #culture #sosnowiec #UŚ #origami Japan Day in Sosnowiec – origami corner.

Krzysztof Wojciech Olszewskiさん(@kwolsz1971)がシェアした投稿 –

#japan #culture #manga #drawing #anime #sosnowiec #UŚ Japan Day in Sosnowiec – a student teaching how to draw manga 🙂

Krzysztof Wojciech Olszewskiさん(@kwolsz1971)がシェアした投稿 –

#japan #culture #cultureday #sosnowiec #UŚ #yukata Japan Day at @uniwersytetslaski やっぱり、浴衣の人 🙂

Krzysztof Wojciech Olszewskiさん(@kwolsz1971)がシェアした投稿 –

#japan #culture #cultureday #sosnowiec #chanoyu #tea #teaceremony #urasenke #UŚ Japan Day in Sosnowiec. A new style of chanoyu – on a table 🙂

Krzysztof Wojciech Olszewskiさん(@kwolsz1971)がシェアした投稿 –

Akcent przyciskowy – jak on może przeszkadzać przy nauce japońskiego?

Japoński językiem bezakcentowym?

Dlaczego powszechnie się uważa, że japoński jest językiem o zupełnie płaskiej linii melodycznej, czy wręcz … bezakcentowym? Ba, są nawet lektorzy (kiepscy, to fakt!), którzy twierdzą, że akcent w japońskim jest kompletnie bez znaczenia, bo i tak zostaniemy prawidłowo zrozumiani. Czyżby?? Dlaczego reguł akcentuacji prawie w ogóle się nie uczy? Wreszcie, dlaczego tak trudno usłyszeć akcent japoński i jak w jego nauce przeszkadza nam rodzimy, polski –  przyciskowy?

Akcent w języku polskim

W języku polskim, a także większości europejskich mamy do czynienia z akcentem dynamiczny, przyciskowym, zwanym też ekspiracyjnym. Polega on na tym, że jedną sylabę w obrębie zestroju akcentowego wymawiamy z większą siłą głosu. W polskim jest on z zasady paroksytoniczny (akcentowana jest druga sylaba od końca), choć istnieją liczne wyjątki proparoksytoniczne (akcent na trzeciej sylabie od końca, np. : słynna matematyka, czy np. liczebniki złożone z setkami – czterysta, siedemset). Siłą przyzwyczajenia więc, mimowolnie, uczący się będą wymawiać również po japońsku pewne sylaby z większym naciskiem.

Akcent w japońskim

A jak wygląda akcent w języku japońskim? Ponieważ mam zamiar napisać na ten temat kilka artykułów w najbliższym czasie, tym razem tylko dotknę tematyki pisząc, jakich cech polskiej akcentuacji w japońskim zdecydowanie nie ma i należy się ich wyzbyć już na wczesnym etapie nauki języka. Otóż, w japońskim nie ma akcentu przyciskowego. Jest za to akcent toniczny, polegający na obniżeniu tonu na pewnej, określonej sylabie w obrębie zestroju akcentowego. Oznacza to, że dopóki nie nauczymy się słyszeć, wychwytywać spadków tonów w japońskim, będzie on się nam wydawał językiem wypowiadanym na zupełnie płaskiej intonacji. Stąd ten „egzotyczny” pogląd, że w japońskim nie ma akcentu (umówmy się, język bez akcentu nie istnieje, nie miałby racji bytu!). Po prostu, po japońsku wszystkie sylaby wypowiadane są z taką samą siłą głosu, siłą głosu nie operujemy, tylko niektóre z nich wypowiadamy na wyższym tonie.

Krótki eksperyment, spostrzeżenia

Przeprowadziłem w tym tygodniu mały eksperyment z moimi studentami z I roku (podziękowania  😀  ), prosząc o przeczytanie z tablicy krótkiego zdania:

私は日本語の学生です。 Watashi wa nihongo no gakusei desu. Jestem studentem japońskiego.

Typowe było kładzenie przez wiele osób nacisku na te sylaby, które zaznaczyłem powyżej w transkrypcji pogrubieniem. Dlaczego? Jeśli uznali watashi wa za 1 zestrój akcentowy (którym de facto jest), to stosowali polski paroksytoniczny akcent. Podobnie, w nihongo. Jak jest w rzeczywistości, pokazuje poniższy wykres ze strony OJAD (wspominanego już przeze mnie Online Japanese Accent Dictionary).

Akcent japoński

Podane przeze mnie zdanie dzieli się na 2 zestroje akcentowe: Watashi wa | nihongo no gakusei desu. W pierwszym zestroju mamy spadek tonu na końcu (po postpozycji wa), w drugim – po pierwszej sylabie słowa gakusei (druga sylaba w tym słowie ma bezdźwięczną samogłoskę i na bezdźwięcznej nie da się obniżać tonu). Przycisku nie ma w ogóle. W związku z tym wypowiadanie tego zdania z polskim akcentem przyciskowym jest odbierane przez Japończyków jako takie nagłe krzyczenie do nich. Owszem, zostaniemy pewnie zrozumiani i można by całkiem zignorować te różnice. Ale, czy na dłuższą metę Japończykom będzie przyjemnie nas słuchać?

Dzięki serwisowi OJAD możemy otrzymać nagrania prawidłowej wymowy całych fraz, zdań, czy nawet dłuższych wypowiedzi. Posłuchajcie, jak brzmi to zdanie głosem żeńskim i męskim – czy potraficie wychwycić spadki tonów? Zwróćcie też uwagę, że siła głosu jest zawsze ta sama.

Głos żeński:

Głos męski:

Wnioski

Więc nie „krzyczmy” do Japończyków, nie zmuszajmy ich do słuchania naszego akcentu przyciskowego (swoją drogą, odwrotne uczenie japońskich studentów polonistyki polskiego akcentu przyciskowego może też być koszmarem). Zanim zaczniemy operować tonem głosu, najpierw wyłączmy sobie zmianę siły. Zawsze każę studentom kilka razy recytować dane zdanie kompletnie beznamiętnie, jakby po raz tysięczny recytowali sutrę buddyjską.

Dzień Japonii w Sosnowcu

Zapraszamy do uczestnictwa w Dniu Kultury Japonii, który organizujemy – wykładowcy oraz studenci filologii angielskiej, specjalności tłumaczeniowej z językiem japońskim – 19.04.2017 (środa) w budynku Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Sosnowcu, ul. Grota-Roweckiego 5.

W programie Dnia Japonii znajdziecie m.in.:

  • 4 prelekcje wykładowców
  • liczne pokazy, demonstracje w wykonaniu studentów (np. jak używać pałeczek, jak się gra w go, układanie origami, pisanie imion katakaną i kanjami, piosenka japońska, rysowanie mangi, ceremonia herbaciana i inne)

Szczegółowy program Dnia Japonii znajdziecie na poniższym plakacie. Zapraszam serdecznie w imieniu wykładowców, studentów oraz Dyrekcji Instytutu Języka Angielskiego UŚ.

Natomiast, w moim wykładzie usłyszycie o tym, że pismo kanji tak naprawdę to najbardziej „ludzkie”, humanistyczne pismo świata – najbliższe temu, jak postrzegamy język, najłatwiejsze do czytania – tak, serio! Zapraszam 🙂

A oto bardziej kolorowa, kawaii wersja plakatu (autorka: Ewa Brych).

Japoński językiem egzotycznym?

Egzotyka języka japońskiego

Co sprawia, że język japoński – mimo jego sporej popularności w Polsce – jest uważany (mówiąc oględnie) za dość trudny, czy nawet bardzo trudny, a jego nauka zajmuje więcej czasu niż większości języków europejskich? Mam tutaj na myśli indoeuropejskie języki Europy – prawdopodobnie nauka języków z innych grup, jak baskijskiego, czy węgierskiego zajmuje znacznie więcej czasu.

Czy japoński jest najtrudniejszym językiem świata? Gdyby udało się udowodnić tę hipotezę, z pewnością ucieszyłaby ona wielu Japończyków. Ale się nie da. Według innej wersji co jakiś czas można znaleźć w internecie rewelację, jakoby najtrudniejszym językiem był … polski. Nie powiem, mile łechta ego. Ale nic więcej poza tym. Ponieważ prawdopodobnie ani najłatwiejszy, ani najtrudniejszy język świata zwyczajnie nie istnieje. Taka klasyfikacja nie ma sensu. Wszystko bowiem zależy od tego, kto się danego języka uczy. W jakim środowisku się wychował, jakie języki opanował w stopniu natywnym, w jakim środowisku obecnie przebywa, czy ma talent do języków? I pewnie jeszcze z 10 innych czynników. Przecież czym innym będzie nauka dajmy na to chińskiego dla Polaka z kiepskiej książki tutaj w kraju, a czym innym dla kogoś, kto w Chinach mieszka i pracuje. Wydawałoby się, że nauka języków martwych jest wyjątkowo trudna – ja bym zaprzeczył. Języki martwe są jak prehistoryczny owad zamknięty w bursztynie – już się nie rozwiną, nikt nie stworzy nowych idiomów tocharskich, czy hetyckich. Jest to nauka zamkniętego systemu, w przeciwieństwie do żywego języka, gdzie zmiany zawsze będą szybsze od wszelkich, nawet najlepszych podręczników i słowników. Angielski bywa określany przez większość świata za dość łatwy, podczas gdy dla Japończyków jest on relatywnie trudny, na pewno trudniejszy od chińskiego.

A jednak można znaleźć szereg czynników, które sprawiają, że język japoński wydaje się obiektywnie trudny dla większości uczących się z wielu krajów świata (pomijając Koreańczyków – dla nich japoński jest jak dla nas, bo ja wiem, może bułgarski, a także Chińczyków – języki wprawdzie niepodobne, ale pismo bardzo). Wymieńmy przynajmniej kilka z nich.

Wymowa

Powszechnie uważa się, że japoński ma banalnie prostą dla Polaków wymowę. Co prawda ci, którzy tak mówią, zazwyczaj nie uczą swoich kursantów wymowy nosowego ‚g’, bezdźwięcznych samogłosek, czy akcentu tonicznego, no ale bez tych cech … da się być zrozumianym przez Japończyka. Rzeczywiście, więcej problemu w wymową japońską będzie miał pewnie Niemiec, czy Anglik, niż my.

Gramatyka

Nie, bynajmniej szyk S-O-V (od angielskich skrótów: subject-object-verb) z orzeczeniem na końcu zdania nie jest w skali światowej efemerydą, notabene w łacinie też występował. Można się przyzwyczaić, tylko trochę trudności podczas tłumaczeń symultanicznych sprawia. Bardziej egzotyczna wydaje się kolejność: człon określający – człon określany (stąd z prostej frazy ta niebieska torba człowieka z działu technicznego robi się po japońsku „sieczka”, jak po przemieleniu przez dobry mikser: 技術部の人のこの青い鞄 [dział techniczny – człowiek – ta – niebieska – torba]).

Język japoński jest typu aglutynacyjnego, co ma swoje przełożenie na taką a nie inną postać morfologii – odmienne formy czasowników i przymiotników tworzy się poprzez doklejanie w odpowiedniej kolejności szeregu sufiksów. W Europie znamy tę cechę chociażby z tureckiego – nihil novi! Już bardziej egzotyczna wydaje się subiektywność japońskiego – silne narzucanie perspektywy 1. osoby. Stąd proste wyrażenia odnoszące się do uczuć, pragnień, emocji brzmią zupełnie inaczej, gdy podmiotem jest 1. osoba (‚ja’), a z kolei inną formę gramatyczną przybiorą, gdy mowa o osobie 3. (‚on, ona’). Wystarczy porównać: 悲しいです。 Jestem smutny vs. 洋子ちゃんは悲しそうな顔をしています。 Yōko jest smutna [dosł. Yōko – smutna – wyglądająca na – twarz -robi].

Klasyfikatory są w wielu językach azjatyckich oraz afrykańskich – liczenie obiektów poprzez przypisywanie ich do klas nie jest niczym nowym. Może liczba klasyfikatorów w japońskim, przekraczająca 600 wydawać się na początku spora, jednak większość z nich napotkamy wyjątkowo rzadko, jeśli w ogóle.

Podobnie jest z mnogością zaimków osobowych – to że japoński ma kilka (6-7) zaimków 1. os. ‚ja’ jeszcze nie poraża ilością (w wietnamskim podobno jest ich … 19!). Ale również w językach europejskich bywa, że redefiniujemy określenia odniesienia do uczestników aktu komunikacji – babcia do wnuczka mówi o sobie ‚babcia’; gdy będę rozmawiał ze swoją kuzynką, to jej mamę będę określał ‚ciocia’, bo dla mnie jest ciotką, prawda?

Pragmatyka

Z pewnością rozbudowany (znacznie bardziej od polskiego, lata świetlne bardziej od angielskiego) system wyrażania grzeczności w japońskim spędza sen z powiek wielu uczącym się. Rozbudowana honoryfikatywność istnieje jednak w sporej liczbie języków azjatyckich, gdzie ciągle musimy pamiętać, kim jesteśmy w hierarchii społecznej wobec naszego rozmówcy, aby odezwać się we właściwy sposób. Japoński dokłada jeszcze specjalne rejestry językowe, gdzie honoryfikatywność została szczególnie rozwinięta (np. język względem klientów, czy sposób zwracania się do rodziny cesarskiej).

Cech językowych charakterystycznych dla języka japońskiego (czy obecnych tylko w niewielkiej liczbie języków świata) można by wymieniać jeszcze więcej. Owszem, występują one również w innych językach, wydaje się jednak, że japoński skumulował znaczną liczbę takich relatywnie dość rzadkich, krótko: egzotycznych cech językowych. Są wprawdzie nacje, które znajdą w japońskim wiele znajomych cech, dla większości świata jednak język ten poraża odmiennością i pewnie dlatego sporej liczbie uczących się – również w Polsce – „przygoda z japońskim” pochłania całe życie 🙂

Seminarium OJAD z fonologii japońskiej w Rzymie

#OJAD #Japanese #phonology #Rome OJAD (Online Japanese Accent Dictionary) to pierwszy ortofoniczny słownik (poprawnej wymowy) języka japońskiego dostępny online. Słownik jest tworzony w laboratorium fonetycznym profesora Nobuaki Minematsu na Uniwersytecie Tokijskim.

Prócz słownika ortofonicznego, portal OJAD oferuje ogromną dawkę informacji na temat fonologii japońskiej, a szczególnie akcentu tonicznego, który może sprawiać spore kłopoty uczącym się japońskiego (i jest cechą, na którą bardzo rzadko zwracają uwagę lektorzy native speakerzy).

Ważną funkcjonalnością portalu jest też 韻律読み上げチュータースズキクン Inritsu yomiage chūtā Suzuki kun ‚Tutor rytmu Suzuki’, który jest świetnym syntezatorem głosu po japońsku. Po wpisaniu w okienko dialogowe tekstu (dowolnej długości, prawdopodobnie można by spróbować nawet z opowiadaniem) w języku japońskim możemy wybrać głos męski lub żeński oraz ustawić inne parametry, po czym otrzymujemy nie tylko wykresy akcentów i intonacji zdaniowej dla każdego zdania, ale ponadto wygenerowany plik dźwiękowy mp3 z nagraniem tego tekstu. Funkcjonalność ta może być niezwykle przydatna w dydaktyce języka japońskiego (np. do sporządzania nagrań na ćwiczenia z rozumienia ze słuchu).

W dniach 17-08.03.2017 na zaproszenie Associazione Italiana per la Didattica della Lingua Giapponese (Włoskie Stowarzyszenie na rzecz Dydaktyki Języka Japońskiego) twórcy projektu OJAD – prof. Minematsu oraz prof. Takurō Moriyama z Uniwersytetu Waseda poprowadzą w Istituto Giapponese di Cultura (Instytucie Kultury Japońskiej) w Rzymie seminarium poświęcone fonologii języka japońskiego.

Będę uczestniczył w tym seminarium, spodziewajcie się więc szczegółowej relacji. A tutaj znaleźć można program seminarium (po włosku i japońsku).

Soki z konara, czyli sperma po japońsku w okresie Edo

#oczamijaponisty Życie bez facebooka (tak, od tygodnia uprawiam #lifeafterfacebook ) daje mi czas na wyszukiwanie perełek tłumaczeniowych w dawnej literaturze japońskiej. Oto i jedna z nich – jak określana bywała sperma w literaturze gesaku i co można z tym zrobić w przekładzie.

Okres Edo (1603-1868) w Japonii to w obszarze kultury, literatury olbrzymi rozkwit twórczości rozrywkowej, schlebiającej często niskim gustom i pobudkom mieszczaństwa, a jednocześnie kapitalnie życie tych mieszczan portretującej. Literatura gesaku (戯作), ociekająca wręcz treściami erotycznymi (w nie mniejszym stopniu, niż ówczesna ulica, życie codzienne) tryskała równocześnie humorem i była źródłem dobrej zabawy dla ludzi w różnym wieku i różnych klas społecznych. Była to również literatura nad wyraz dosadna – gdzie sperma i tak była jednym z delikatniejszych słów.

O tym przede wszystkim należy pamiętać tłumacząc literaturę gesaku – to ma być śmieszne. Dowcip może i czasami obleśny, typowy dla kolesiów spod budki z piwem, ale należy go uratować w przekładzie. I jeszcze, bodaj najważniejsze – ta literatura miała być dosadna. To miało wywołać burzę hormonów nawet u 80-letniego staruszka 🙂 Grey się przy tej twórczości chowa. Dlatego uważam, że gesaku trzeba tłumaczyć dosadnie, ale i z humorem.

Voilà, oto i dzisiejsza zagwozdka translatorska. Biorę do ręki Żywot kobiety swawolnej autorstwa Ihary Saikaku (1642-1683), najwybitniejszego twórcy literatury gesaku. Przekład Iwony Kordzińskiej-Nawrockiej wyszedł w 2011 nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego. Już tłumaczenie tytułu wskazuje, że raczej cały humor tego gatunku zostanie tu spłycony, ubrany w pomnikowe szatki literatury pięknej, w której, no wiecie, hmmm, nie wypada … o takich sprawach (tu należałoby się zarumienić jak pensjonarka). Really??

Saikaku zatytułował swoją książkę 『好色一代女』 (Kōshoku ichidai onna), gdzie kluczem jest wyrażenie kōshoku – oznaczało ono ni mniej, ni więcej tylko miłość w czysto erotycznym wymiarze, seks. Kobietki lubiące kolory po prostu uwielbiały się bzykać, pieprzyć, były dobre w te klocki … Cokolwiek, kobieta swawolna jest zbyt delikatnym określeniem i bez wyrazu.

Przejdźmy do meritum – w jednym z opowiadań pojawia się słowo 契水 keisui, dziś już prawie nieznane, ale w XVII w. będące zabawnym określeniem na spermę. Soki małżeński, soki z tajemnego związku – pierwszy znak czytany po japońsku chigiri oznaczał obietnicę, przysięgę małżeńską; ale jak prostytutka chciała oskubać klienta i wyłudzić od niego kasę na aborcję, strasząc go rzekomą ciążą z nim, to też najpierw żądała, by złożył jej obietnicę zamążpójścia – tym właśnie było chigiri. Prześmiewcze było też to, że w sumie taką obietnicę, a także sam obrządek małżeństwa w rycie shintoistycznym potwierdzano wspólnym wypiciem sake – a przecież wszystko w Edo było wieloznaczne i jak smakowicie to wyrażenie nawiązuje do seksu oralnego, czyż nie? I teraz zróbmy coś równie smacznego w przekładzie …

Autorka tłumaczenia zrobiła z tego ‚życiodajne soki’, co kompletnie nie jest erotyczne w swojej wymowie i chyba nikomu nie kojarzy się ze spermą. Misternej gry słów z japońskiego oryginału pewnie nie da się uratować, ja bym jednak próbował ocalić śmieszność, dowcip. Na fali popularnej ostatnio reklamy o konarze, który musi zapłonąć oscylowałbym w kierunku właśnie soków, żywicy z konara. W końcu żywica z mojego konara o wiele bardziej porusza zmysły, niż jakieś moje życiodajne soki, czyż nie? Można było jeszcze pokombinować w kierunku jakiejś śmietanki z konara, ale sperma musi zostać uratowana 🙂

Bardzo mało jest po polsku przekładów z literatury gesaku. W większości są one, no hmmm, ostrożne. Nadające się do postawienia na kredensie babci, niczym porcelanowa figurka. Życia i kolorów im brakuje. Może czas zacząć tłumaczyć tę literaturę na ostro?

Oczami japonisty – kilka słów wstępu

#japonistyka #oczamijaponisty #kultura, #sztuka, a przede wszystkim #literatura japońska widziana oczami japonisty intensywnie przygotowującego się do habilitacji.

Jigoku zoushi - zwój z obrazami piekła. O sztuce i kulturze Japonii oczami japonisty
地獄草子 – Zwój z obrazami piekła z okresu Kamakura (fragment)

Jeszcze na pewno kilka dni zajmie mi konfigurowanie pod #WordPress-em mojej strony, dlatego proszę o cierpliwość. Niemniej, już wiem i mogę ogłosić, że przygotowuję się do zagospodarowania nowej niszy, terra incognita – do prowadzenia bloga popularnonaukowego o Japonii, japonistyce, sztuce i kulturze japońskiej (z naciskiem na literaturę klasyczną – zawsze powtarzam, że dla mnie ciekawa Japonia skończyła się na epoce Edo).

Jest sporo blogów popularnych, czy podróżniczych dotyczących Japonii, a także uczących języka japońskiego. Nie ma natomiast w polskiej blogosferze ani jednego bloga naukowego o kulturze, sztuce tego obszaru, czy też o polskiej i światowej japonistyce. Także o metodologii przekładu czy metodyce nauczania języka. Oczami japonisty ma być w założeniu wejrzeniem autora w najciekawsze zagadnienia, projekty polskiej i światowej japonistyki, miejscem prezentacji i recenzowania najistotniejszych publikacji traktujących o kulturze, sztuce, a przede wszystkim literaturze obszaru. Z pewnością pojawiać się będą również takie tematy, jak metodologia przekładu, metodyka nauczania języka japońskiego, wymiana kulturalna między Polską a Japonią. Autor zamierza również prezentować godne uwagi inicjatywy naukowe w obszarze szeroko pojętej japonologii, konferencje, sympozja, wykłady otwarte, wystawy. Także warte zauważenia, wybitne przekłady z literatury japońskiej na języki europejskie.

Najważniejszym zamiarem autora jest jednak stworzenie bloga postrzeganego jako blog popularnonaukowy, bądź nawet naukowy i spełniającego standardy takowego. A w przyszłości – również poprzez działania autora w obszarze polskiej japonistyki – platformy, medium do wymiany myśli, dyskusji pomiędzy naukowcami zajmującymi się sprawami japońskimi w szerokim tego słowa znaczeniu. Autor dzieląc się zgromadzoną wiedzą i doświadczeniem żywi jednocześnie nadzieję, że jego teksty wypełnią niszę wywołaną brakiem tego rodzaju inicjatyw w polskim środowisku japonistycznym i odpowiedzą na potrzeby – szczególnie doktorantów, czy młodych badaczy – pozyskiwania rzetelnej informacji w zakresie polskiej i światowej japonistyki.

Oczywiście, lżejszy content okołojapoński będę również tutaj zamieszczał, czy poprzez moje konto na Twitterze (autor bloga od tygodnia żyje bez Facebooka – #lifeafterfacebook ).